Pamiętnik Chu-Chu
Temat: Imię to nie tajemnica
Co drugi internauta zawiera znajomości przez sieć. PAP prezentuje wyniki badań TNS OBOP.
Wielu internautów jest jednak ostrożnych w ujawnianiu danych osobistych. 70 proc. ankietowanych nigdy nie podało przez sieć swojego adresu zamieszkania (adres email podajemy chętniej), 64 proc. nie zdradziło numeru telefonu (większą skłonność badani przejawiali w dzieleniu się numerami komórkowymi ), a 58 proc. nie podało nazwiska. Z ujawnieniem imienia nie było już takiego kłopotu. Nie podało go w badaniu tylko 14 proc. pytanych.
Okazuje się, że internauci chętnie oszukują kiedy podają swój wiek. Połowa skłamała w ten sposób przynajmniej raz. Ponad 40 proc. oszukiwało przy podawaniu adresu, 35 proc. koloryzowało swój wygląd, a niecałe 30 proc. wspominało o zainteresowaniach, których tak naprawdę nie posiadają. Generalnie stwierdzono, że młodsi internauci nie tylko są bardziej skryci, ale i kłamią częściej.Pełna treść publikacji
Źródło: forum.pclab.pl/index.php?showtopic=76455
Temat: Wiadomości
Polacy to prawdziwi patrioci: są dumni ze swojej ojczyzny, kochają flagę i orła białego, zostaną w kraju bez względu na okoliczności, a wręcz tym chętniej zostaną, im gorzej będzie się tu działo - takie zdumiewające wyniki przyniosły badania, jakie na zlecenie "Dziennika" przeprowadził TNS
OBOP.
Oto konkrety: dla 81% badanych symbole narodowe są ważne, darzą je szacunkiem, czują się z nimi związani. 84% ankietowanych jest dumnych z tego, że są Polakami. 57% deklaruje, że w ojczyźnie zostanie bez względu na wszystko, a 72% uważa, że w Polsce trzeba zostać, cokolwiek by się tu działo. 90% odpowiadających twierdzi, że są patriotami, a 53% chodzi na wybory "bo chce dobra Polski".
Czytając to zestawienie - pisze "Dziennik" - można odnieść wrażenie, że pytani mówią o jakimś innym państwie. O kraju, z którego nikt nie emigruje. W którym autobusy i tramwaje jeżdżą pełne pasażerów wychwalających swoich polityków, urzędników i sąsiadów i nie słychać by ktoś narzekał. A w święta narodowe z okien powiewają dumnie flagi narodowe.
Skąd więc takie wyniki badań? - pyta "Dziennik". Na pewne pytania ludziom po prostu nie wypada odpowiadać inaczej. Takie rozwiązanie zagadki widzi prof. Marcin Król, historyk idei i socjolog. I dodaje, że żyjemy w społeczeństwie, które samo się
oszukuje.
Źródło: shadow.fora.pl/a/a,299.html
Temat: Wydawnictwa - Temat ogólny
Pytanie moi drodzy kto się myli (i nie chodzi mi w tym wypadku o porównanie poziomu czytelnictwa z ilością kupowanych książek, sam w zeszłym kupiłem dużo więcej niż przeczytałem) ale według Biblioteki Narodowej w okresie 2006-2008 zanotowano 11% spadek. Według Biblioteki Analiz 14% wzrost (mam pewne obawy czy można porównać oba badania, bo w tekście na WP wpierw podają przedział czasowy 2006-2007, a później 2006-2008 ).
Za wynikami BN przemawia nie tylko doświadczenie ale również badanie GUSu, które potwierdzają że od roku 2006 wydatki na książki w gospodarstwach domowych spadały. Z drugiej strony choćby AM nie uznał wiadomość z WP za niespodziankę czyli można uznać, że sprzedaż poszła w górę. Mam wrażenie, że wszelakie sondaże (nie
oszukujmy się, ja wyniki zaprezentowane przez BN traktuje jako sondaż, 1000 osób i TNS
OBOP - nie przypomina to wam czegoś? ) w obecnej formie dalekie są od prawdy a liczba osób, którym zadaje się pytania jest zbyt mała.
A tutaj jeszcze odpowiedź Tomasza Makowskiego:
http://www.biblioteka-ana...lszy_19533.htmlŹródło: shadow.zaginiona-biblioteka.pl/viewtopic.php?t=106
Temat: Duma Narodowa
Jesteśmy dumni z Polski, bo tak trzeba
Polacy to prawdziwi patrioci: są dumni ze swojej ojczyzny, kochają flagę i orła białego, zostaną w kraju bez względu na okoliczności, a wręcz tym chętniej zostaną, im gorzej będzie się tu działo - takie zdumiewające wyniki przyniosły badania, jakie na zlecenie "Dziennika" przeprowadził TNS
OBOP.
Oto konkrety: dla 81% badanych symbole narodowe są ważne, darzą je szacunkiem, czują się z nimi związani. 84% ankietowanych jest dumnych z tego, że są Polakami. 57% deklaruje, że w ojczyźnie zostanie bez względu na wszystko, a 72% uważa, że w Polsce trzeba zostać, cokolwiek by się tu działo. 90% odpowiadających twierdzi, że są patriotami, a 53% chodzi na wybory "bo chce dobra Polski".
Czytając to zestawienie - pisze "Dziennik" - można odnieść wrażenie, że pytani mówią o jakimś innym państwie. O kraju, z którego nikt nie emigruje. W którym autobusy i tramwaje jeżdżą pełne pasażerów wychwalających swoich polityków, urzędników i sąsiadów i nie słychać by ktoś narzekał. A w święta narodowe z okien powiewają dumnie flagi narodowe.
Skąd więc takie wyniki badań? - pyta "Dziennik". Na pewne pytania ludziom po prostu nie wypada odpowiadać inaczej. Takie rozwiązanie zagadki widzi prof. Marcin Król, historyk idei i socjolog. I dodaje, że żyjemy w społeczeństwie, które samo się
oszukuje.
Smutna to konstatacja w przeddzień narodowego święta. (PAP)
zrodlo:wp.pl
Źródło: forum.banda.pl/viewtopic.php?t=779
Temat: Powołanie niezależnej, Międzynarodowej Komisji Technicznej
Oto fragment Edytorialu "Dobra pamięć" o którym pisze karol20a
"Jak wynika z badań przeprowadzonych przez OBOP w poniedziałek i wtorek po zakończeniu żałoby narodowej, 68 proc. pytanych uznało, że zmarły prezydent był niesprawiedliwie atakowany przez media i dziennikarzy. Mówiąc inaczej, dwie trzecie Polaków wyraziło przekonanie, że zostali oszukani, ale nie przez polityków, tylko przez media. Czy będą o tym pamiętać przez dwa miesiące, aż do 20 czerwca?"
Skoro już zaczęliśmy się tu rozwodzić na tematy polityczne, pozwolę sobie wtrącić swoje przemyślenia:
Ja osobiście również (chociaż nie lubiłem i nie ceniłem "przywódczych zdolności" prezydenta) poszedłem pod pałac prezydencki i oddałem hołd poległym. To wielka tragedia - i nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Kaczyńskiego żal mi jest jak i każdego innego człowieka, który zginął w tym wypadku i należy mu się szcunek jako człowiekowi który wywarł pewien wpływ na historię Polski. A to, że 70% Polaków dzień po tragedii wyrażało swoje ubolewanie z powodu ataków medialnych na jego osobę to też jak najbardziej zdrowy i ludzi objaw. Ludzie zawsze tak się zachowują w obliczu tragedii. Inna sprawa, że tyle samo osób tydzień wcześniej deklarowało swoją niechęć i negatywnie oceniało pracę głowy państwa.
Prawda jest taka, że Kaczyński był marnym politykiem, prezydent był z Niego żaden i tyle w temacie. A że o zmarłych się źle nie mówi to wiadomo było, że wszyscy się zachwycali Jego osobą - pokazywano życie prywatne prezydenta, wyrażali żal z powodu śmierci itp. Nieporozumieniem był dla mnie pochówek na Wawelu, widać było że Dziwisz chciał się z tego pomysłu wycofać, tylko nie miał już za bardzo jak - słowo się rzekło, a Kościół lubi zaistnieć i pokazać się w pewnych sytuacjach.
A już genialne pomysły jakie zrodziły się podczas żałoby narodowej to w ogóle pozostawię bez komentarza - Stadion Narodowy im. Lecha Kaczyńskiego, kilka ulic w każdym mieście Jego imienia itp.
Nie
oszukujmy się - PIS również stara się skrzętnie wykorzystać tą tragedię do swoich celów.
Źródło: skorosze.eu/viewtopic.php?t=5075
Temat: Co to w ogóle jest Ciemnogród?
Myślę, że brak jest pozycji porównujących w rzetelny sposób poziom wykształcenia Polaków z innymi nacjami europejskimi np. w XVII w. 1. "(cz. II, str. 57)" - o jaką książkę chodzi? 2. Dalej nie znamy ilości szkół na przełomie XVI i XVII w. 3. Jeden z autorów oszukuje, a może obaj wróżą z fusów. Gierowski powołując sie na badania Litaka pisze, że "pierwsza połowa XVIII w. przyniosła poprawę pod tym względem [ilości szkół]" natomiast sam Litak w swojej "Historii Wychowania" twierdzi, iż "szkoły parafialne w drugiej połowie XVII w. i zwłaszcza w pierwszej połowie XVIII w. bardzo podupadły".
Co u licha działo się w pierwszej połowie XVIII w. z polskim szkolnictwem - rozwój czy upadek ? Liczba ok. 1600 szkół parafialnych w Rzeczypospolitej, jaką można przyjąć jako stan z 1772 r. (wg. S. Litaka, który przekonywająco odrzucił dotychczasowe, znacznie niższe szacunki), stanowiłaby w najlepszym razie połowę liczby szkół parafialnych z przełomu XVI i XVII wieku. Dopiero objęcie opieki nad szkolnictwem elementarnym przez Komisje Porządkowe cywilno-wojskowe w dobie Sejmu Wielkiego przyśpieszyło nieco wzrost liczby tych szkół. Poprawie uległa także średnia liczba uczniów; zwłaszcza zwiększył się udział dziewcząt. Z kolei tworzenie szkoły w każdej wyludnionej wsi nie miało ekonomicznego uzasadnienia i wcale nie musiało oznaczać braku zainteresowania edukacją. Pozostają inne metody edukacji poza formalnym systemem oświaty. Miałem nadzieję, że oszczędzisz mi tego cytatu. Skąd Towarzysz Profesor wytrzasnął te liczby? OBOP-u nie mieli, badań nie robili, a wyniki mają ! Objawienie, nic tylko objawienie. Jeżeli więc przyjmiemy, że zgodnie z danymi z kontraktów lwowskich... Np."to w innych państwach możliwe było rządzenie (np. zbieranie podatków; utrzymywanie armii, która broniłaby terytorium państwowego; prowadzenie polityki zewnętrznej; dbałość o rozwój gospodarczy). W tym państwie „warstwa rządząca”uniemożliwiala prowadzenie jakiejkolwiek" Jeśli ktoś w staliniźmie widzi wyżyny intelektu nie jest dla mnie autorytetem w historii Polski. No tak, ale ta pierwsza zawarta jest jednak właśnie w podręcznikach.
Nie zawsze.
OK. Podaj więc przykłady innych Ciemnogrodów i Jasnogrodów. Kształtownie poglądów czytelników (z reguły młodych) stosownie do potrzeb ich zleceniodawców.
Jakiemu zleceniodawcy i dlaczego miałoby zależeć na wmówieniu młodemu czytelnikowi, że poziom szkół w Polsce drugiej połowy XVII i pierwszej połowy XVIII wieku był fatalny? Zresztą, gdyby nie była to prawda, to inni, obcy, niezależni od „zleceniodawców” historycy (jak np. Davies) zaprotestowaliby zapewne; a takich protestów, o ile mi wiadomo, nie było.
Źródło: sfinia.fora.pl/a/a,1164.html
Temat: Co to w ogóle jest Ciemnogród?
Myślę, że brak jest pozycji porównujących w rzetelny sposób poziom wykształcenia Polaków z innymi nacjami europejskimi np. w XVII w.
Ja myślę akurat przeciwnie. Myślę, że wiadomo, jaki był program nauczania w Polsce (odpowiedni cytat był w którymś z moich postów), a jaki w krajach, gdzie już wcześniej zapanowało oświecenie.
2. Dalej nie znamy ilości szkół na przełomie XVI i XVII w.
No jak to? Przynajmniej 3200.
3. Jeden z autorów oszukuje, a może obaj wróżą z fusów. Gierowski powołując sie na badania Litaka pisze, że "pierwsza połowa XVIII w. przyniosła poprawę pod tym względem [ilości szkół]" natomiast sam Litak w swojej "Historii Wychowania" twierdzi, iż "szkoły parafialne w drugiej połowie XVII w. i zwłaszcza w pierwszej połowie XVIII w. bardzo podupadły".
Co u licha działo się w pierwszej połowie XVIII w. z polskim szkolnictwem - rozwój czy upadek ?
Zdecydowanie upadek, jeśli porównujemy sytuację z epoką Odrodzenia. Gierowski też nic innego nie pisze. Pisze jedynie, że w pewnym momencie liczba szkół parafialnych zaczęła powoli rosnąć, w porównaniu z latami największego upadku; zresztą podejrzewam, że ten wzrost to zaczął się dopiero w drugiej połowie pierwszej połowy XVIII wieku, bo wcześniej (po wojnie północnej, która po raz kolejny na przestrzeni półwiecza zdewastowała Polskę) byłoby to mało prawdopodobne. Poza tym, być może, Litak pisze nie tylko o ilości, ale i o jakości szkół.
Czyli tak naprawdę szkolnictwo elementarne ruszyło się ze stagnacji dopiero od roku 1788; już wcześniej były oznaki poprawy, ale nikłe. Miałem nadzieję, że oszczędzisz mi tego cytatu. Skąd Towarzysz Profesor wytrzasnął te liczby? OBOP-u nie mieli, badań nie robili, a wyniki mają ! Objawienie, nic tylko objawienie. Jeżeli więc przyjmiemy, że zgodnie z danymi z kontraktów lwowskich...
Kontrakty lwowskie to były takie „targi” (pozostałość po świetności handlowego Lwowa) – zawierano na nich kontrakty handlowe, i widocznie z nich można wyliczyć, jaki procent kontrahentów z różnych warstw ludności podpisywał się krzyżykiem. (Próbka statystyczna nie była zła, ok. 4000 osób).
Np."to w innych państwach możliwe było rządzenie (np. zbieranie podatków; utrzymywanie armii, która broniłaby terytorium państwowego; prowadzenie polityki zewnętrznej; dbałość o rozwój gospodarczy). W tym państwie „warstwa rządząca”uniemożliwiala prowadzenie jakiejkolwiek"
Czyżby zauważenie, że w innych państwach system rządzenia był znacznie wydajniejszy, niż w Polsce, miałoby być już gloryfikacją tamtych państw?
Jeśli ktoś w staliniźmie widzi wyżyny intelektu nie jest dla mnie autorytetem w historii Polski.
Niestety, nie znam tego wywiadu, więc trudno mi jest się na ten temat wypowiadać.
Z drugiej strony, trudno mi uwierzyć, że Miłosz zauważał wyżyny intelektu w samym Stalinie i jego zastraszonych aparatczykach;
No tak, ale ta pierwsza zawarta jest jednak właśnie w podręcznikach.
Nie zawsze.
OK. Ale statystycznie rzecz biorąc tam jest najbezpieczniej jej szukać.
Kształtownie poglądów czytelników (z reguły młodych) stosownie do potrzeb ich zleceniodawców.
Jakiemu zleceniodawcy i dlaczego miałoby zależeć na wmówieniu młodemu czytelnikowi, że poziom szkół w Polsce drugiej połowy XVII i pierwszej połowy XVIII wieku był fatalny?
Zresztą, gdyby nie była to prawda, to inni, obcy, niezależni od „zleceniodawców” historycy (jak np. Davies) zaprotestowaliby zapewne; a takich protestów, o ile mi wiadomo, nie było.
Niezależni od Kogo? Oczywiście zaprotestowaliby gdyby ktoś wydał ich książki.
Źródło: sfinia.fora.pl/a/a,1164.html